Przed weekendem rynek obawiał się, że USA zaatakują Iran, co może wstrząsnąć sytuacją na rynku ropy. To doprowadziło do wzrostu cen przed weekendem. Ataku USA na Iran jednak nie było. W reakcji na to ropa mocno spada.

W poniedziałek rano notowania ropy Brent spadają do 66,05 USD, po tym jak w czwartek przetestowały nieoglądany od pół roku poziom 70,49 USD. Na gruncie analizy technicznej obecne spadki mają miejsce z oporu, jaki na 69,83 USD tworzą lokalne maksima z września.

Dalsze spadki ropy nie są przesądzona. Wykres Brent cofnął się do bardzo silnego wsparcia w strefie 65,68-66,37 USD, jaką tworzy 200-dniowa średnia, lokalny szczyt z końca października oraz cenowe maksimum z połowy stycznia. Jeżeli strona popytowa obroni tę strefę wsparcia, a wygląda na to, że jest to realne, to obserwowane dziś cofnięcie trzeba będzie traktować jako spadkową korektę, dalej oczekując wzrostów w rejon 72-73 USD.