Ostatnie dni to gwałtowne załamanie cen srebra. Nie korekta, ale prawdziwe załamanie. Notowania srebra spadły z rekordowego poziomu 121,61 USD w czwartek do 60,56 USD dziś rano, wymazując cały (szalony) wzrost ze stycznia.

Aktualnie kurs srebra podskoczył powyżej 78 USD za uncję, co może być ważnym popytowym sygnałem. Otóż na chwilę obecną srebro broni strefy wsparcia 74,70-75,14 USD, jaka tworzy 61,8 proc. zniesienie całego impulsu wzrostowego z okresu koniec października – koniec stycznia br., a także 50-dniowa średnia. Ta ostatnie jest nawet dużo ważniejszym wsparciem, gdyż to właśnie w październiku i listopadzie z jej poziomu został zainicjowany ten bardzo gwałtowny wzrost cen srebra.

Jeżeli strefa 74,70-75,14 USD się obroni to kupujący mogą uwierzyć w swoją sprawczość i ponownie wywindować notowania srebra w rejon 100 USD. Tyle tylko, że z punktu widzenia analizy technicznej taki szybki powrót do wzrostów raczej nie byłby dobry dla trwałości trendu. Wówczas znacząco wzrosłoby ryzyko, że za chwilę pojawi się kolejna fala spadków. Być może nawet jeszcze głębszy spadków niż obecnie, co finalnie wzmocniłoby przekonanie o tym, że mamy bańkę na rynku srebra, tym samym kończąc trend wzrostowy.

Znacznie korzystniejszym dla popytu scenariuszem byłby scenariusz konsolidacji na obecnych poziomach, dzięki czemu zostałaby zbudowana solidna baza pod ewentualne dalsze wzrosty.